By oskarzyc Zientale posluzono sie fikcja. Przykladem trup, ktorego nie bylo. W akcie oskarzenia z 1950r. jest 15 zarzutow podpisanych przez pplk. E.Kotonia z Wojewodzkiego Urzedu Bezpieczenstwa Publicznego. Za kazdy zostal skazany otrzymujac az 2 wyroki smierci, dozywotnie wiezienie oraz dodatkowo 81 lat wiezienia.
Jeden z powazniejszych, to zabicie czlonka oddzialu, Zdzislawa Szamkszty za kradziez organizacyjnych pieniedzy. Mial to zrobic razem ze swoim najblizszym wspolpracownikiem, Franciszkiem Tucholskim (tylko ich obu rozstrzelano). Zeznania Zientala i Tucholskiego sa dziwne, jak by pisane pod dyktando wedlug jednego wzoru. W innych dokumentach wyrwany urywek zeznan Zientala, ze nie wie o zadnym mordzie, w innym - ze wszystko bierze na siebie, a w kolejnym - juz Tucholskiego - ktory tez dziwi sie, ze posadzaja go o jakies morderstwo.
Jeszcze dziwniejsze sa dokumenty tego niby mordu, ktore wcale nie sa dokumentami. To zaledwie trzy papierki (w obecnych teczkach nie pozostal po nich zaden slad). Pierwszy - to protokol ogledzin zwlok, na ktorym jest tylko podpis lekarza A.Nieczajewa. Z obdukcji zwlok wynika, ze nieznany mezczyzna zostal zabity jednym strzalem. Z pozniejszych protokolow przesluchan Zientala i Tucholskiego wynika, ze do Szamkszty oddano dwa strzaly. Tam, gdzie powinien widniec podpis sedziego, prokuratora i protokulanta, puste miejsca. W rubryce swiadkow wstawiono jedynie nazwisko milicjanta Mariana Zebrowskiego i komendanta posterunku MO w Dabiu Mariana Swiatka. Dolaczono dwa rysunki ciala bez adnotacji. I tu uwaga - na jednym widnieje rysunek zwlok mezczyzny, a na drugim - kobiety.
0 Responses to Trup, ktorego nie bylo